Podróze dookola swiata - strona glówna

Najnowsze wpisy na blogu


5.9.2009

Caqalai, Fidżi

Kava i folklor

Już pierwszego wieczoru razem z Kit i Ianem udajemy się do miejsca spotkań tubylców w jednym z domków, gdzie co wieczór siadają w kręgu i piją kavę (grog), czyli tradycyjny napój wysp południowego Pacyfiku.

Picie kavy połączone jest z pewnym rytuałem. Wszyscy zasiadają w kręgu. Pośrodku stoi duza misa, przy której siedzi jedna osoba, przygotowująca napój. W rękach ma dwie miseczki, którymi miesza roztwór oraz rozlewa napój. Kavę przygotowuje się ze zmielonych korzeni rośliny o tej samej nazwie. Dlatego obok głównego "rozlewającego" siedzi zwykle jeszcze jedna osoba, która powoli mieli korzenie uderzeniami drewnianego tłuczka. Zwykle w procedurze picia kavy uczestniczy jeszcze jedna osoba, która podaje miseczkę osobom siedzącym dalej.

Piją wszyscy po kolei. Przed wzięciem miseczki do rąk należy klasnąć raz w dłonie. Następnie bierze się miseczkę, mówi "bula" (co w tym kontekście znaczy chyba coś w rodzaju "na zdrowie") oraz wypić całą zawartość duszkiem. Po wzięciu miseczki osoba, która ją podała, klaszcze dwa razy. Po skończeniu picia należy klasnąć jeszcze trzy razy i powiedzieć "mada" (czyli "skończone"). Tubylcy zwykle piją pełnymi miseczkami, nam dawali z pozczątku tylko trochę. W pewnym momencie spytali się mnie, czy chcę "high tide" (co oznacza "przypływ") i od tego czasu zacząłem pić pełne miseczki.

Napój ma konsystencję wody i kolor błota. Wydaje się, że smakuje też jak błoto. Jednym słowem tochę trzeba się przymusić, żeby to wypić.

Jeśli chodzi o działanie, to jest to dla mnie trochę tajemnica. Tubylcy po wypiciu trzech miseczek wydali się jakby pijani. Wydaje mi się, że napój ma działanie relaksujące. Chce się po tym po prostu spać.

Po skończeniu kolejki tubylcy siedzą, kiwają trochę głowami, upajają się błogim nastrojem, czasem coś powiedzą albo zapalą papierosa. Czasami zagrają na gitarze jedną ze swoich tradycyjnych pieśni.

Grali właściwie codziennie. Dwie duże gitary, jedna mała, czasami do tego dochodził dziwny bas w postaci sznurka naciągniętego nad pudłem ze sklejki.

Jednego wieczoru przyjechał zespół kobiecy z jednej z wiosek i wykonał tradycyjne śpiewy i tańce. Zaprosili nawet gości do tańca.

Poniżej dwa filmiki, żeby oddać trochę klimat.

Poprzedni wpis Następny wpis

Spis treści

Loading
Porównywarka cen hoteli

Najważniejsze tematy:

© Jożin Entertainemt 2010. Wszelkie prawa zastrzeżone.