7.9.2009
Caqalai, Fidżi
Życie na wyspie
Pogoda w czasie pobytu nie była idealna. Parę dni ładnie padało. Zrobiło się nawet raz trochę zimno. Słońce, gdy było, grzało bardzo mocno.
Na wyspie panują trochę spartańskie warunki. Prąd z generatora jest włączany tylko wieczorem. Toalety nie mają oświetlenia, więc konieczna jest latarka. Prysznice tylko z zimną wodą. Goście mogą spać w sypialniach albo w tradycyjnych fidżyjskich domach zwanych "bure".
Posiłki zdarzały się czasami bardzo dobre - kuchnia fidżyjska.
Personel bardzo sympatyczny. Fidżyjczycy śmieją się w bardzo swoisty sposób, trochę jak dzieci, trudno to opisać, trzeba usłyszeć.
W sobotę chyba zjawiła się grupka ok. 20 Anglików, którzy przyjechali na 4 dni. Potem będą przez 2 miesiące mieszkać w jednej z wiosek i w ramach wolontariatu będą budować drogę, most, czy coś podobnego. Angielska młodzież była bardzo spokojna, jakże inna od tych Anglików, których się zwykle spotyka w czasie podróży. Niemniej jednak 20 osób to był prawdziwy najazd i nieco zakłócił spokój na wyspie.
Ostatniego dnia zostałem natomiast jedynym gościem. Nie licząc tej angielskiej wycieczki, nigdy nie było więcej niż 5-8 gości.
I jeszcze parę zdjęć.
Spis treści